Przyjaciele


Bajka z Azji

Wioska, w której mieszkali nasi bohaterowie, była zupełnie inna niż wszystkie znane Wam wioski. Działy się w niej różne dziwne rzeczy i zamieszkiwali ją niezwykli mieszkańcy. Miała tam swoją chatę złośliwa małpa, poczciwy krab, który nie chciał mieszkać w morzu, rezolutna pszczółka, twardy jak orzech kasztan, wesoła trzcina morska oraz pożyteczny tłuczek do ryżu. Żyło tam również wiele innych osobliwości. Jednak wzorem dla wszystkich był krab. Jego obejście przyciągało wzrok. Maleńki domek, który sam zbudował, znajdował się w ogródku pełnym barwnych kwiatów, a spośród pachnących kamelii przebłyskiwała przeźroczysta woda sadzawki, w której spędzał czas wolny od pracy. Całe jego obejście otaczał maleńki płotek z bambusa.
Właściciel tego uroczego zakątka był nie tylko doskonałym gospodarzem, ale również wspaniałym przyjacielem. Słynął z niezwykłej gościnności. Nikt z jego domku nie wyszedł ani głodny, ani z pustymi rękoma. Krab bowiem chętnie dzielił się swoimi zapasami. Był bardzo szczęśliwy, kiedy mógł przyjść z pomocą. To właśnie jego bezinteresowna dobroć przysporzyła mu tak wielu przyjaciół.
Jak to jednak czasem w życiu bywa, zawsze znajdzie się ktoś, komu nie w smak będzie szczęście innych. Tu niechętnym okiem na kraba spoglądała małpa. I choć sama często korzystała z jego gościnności, to jednak zazdrościła mu wszystkiego: schludnego domku, sporych zapasów, a przede wszystkim sympatii innych. Sama natomiast była wielkim leniem. W swoim obejściu nie robiła nic. Jej podwórko zarosło chaszczami, a chata ze starości groźnie pochyliła się ku ziemi.
Małpa spędzała czas na zabawie, po której długo odpoczywała.
I tak w kółko. Nie troszczyła się o nic, bo gdy była głodna, biegła do kraba, który jako jedyny nie odmawiał jej jedzenia.
Aż nadszedł pamiętny dzień. Otóż małpa i krab spotkali się na drodze. Krab szedł do swoich przyjaciół na końcu wioski. Niósł im w prezencie ryżowy placek. Małpa zaś, jak zwykle głodna, natychmiast to zauważyła. Szybko zaczęła kombinować, jak wyłudzić smaczny placek. - Słuchaj, krabiku - odezwała się przymilnie. - Idę właśnie do ciebie z pestką kaki. Chciałabym ją na coś wymienić, a widzę, że masz placek ryżowy. Ubijmy więc interes od razu. Ty mi oddasz placek, a ja w zamian dam ci pestkę.
Krabik domyślił się, że małpka jest głodna i bez wahania oddał jej placek. Nie chcąc jednak sprawić jej przykrości, wziął pestkę kaki. Po powrocie do domku, jako że był dobrym gospodarzem, zaraz posadził ją w ogródku. Po pewnym czasie z małej pesteczki wyrosło piękne drzewo, obsypane dorodnymi owocami. Ale cóż z tego, skoro krab nie mógł skorzystać z tych wspaniałości. Drzewo bowiem było duże, a on malutki nie potrafił wspiąć się na nie. Pomyślał wtedy o małpce. Ona taka zwinna z pewnością przyjdzie mu z pomocą. Pełen nadziei zapukał do jej chaty i wyłuszczył swój problem.
- Ależ ja bardzo chętnie ci pomogę - zawołała. - Chodźmy więc.
Po paru minutach małpa siedziała już na drzewie i objadała się smacznymi, słodkimi owocami.
- Zrzuć mi choć parę kaki - poprosił krab.
Jednak jego prośba pozostała bez echa. Nic nie spadło na ziemię.
- Ty oszustko! - krzyknął rozgniewany krab. - Jeśli natychmiast nie zejdziesz z     mojego drzewa, to zawołam po pomoc!
Małpa przestraszyła się groźby i tak szybko zeskoczyła z drzewa, że aż pospadały owoce, których nie zdążyła zjeść. Krabik włożył je do koszyka, ale i te mu zabrała. Na koniec jeszcze tak mocno rzuciła w niego kaki, że prawie nieżywy upadł na ziemię. Po chwili nie było po niej ani śladu. Na szczęście pojawili się przyjaciele kraba. Ocucili go i opatrzyli, a gdy dowiedzieli się o całym zajściu, ułożyli go do snu, a sami udali się do chaty małpy, żeby dać jej nauczkę. Jej zuchwałość bowiem przekroczyła już wszelkie granice przyzwoitości .
Jednak nie zastali jej w domu. Wówczas w ich głowach zrodził się pewien plan. Kasztan schował się w piecu, pszczoła w kubeczku, trawa morska weszła pod stół, a tłuczek do ryżu ukrył się w ciemnym rogu.
Kiedy małpa wróciła do domu i zaczęła rozpalać ogień, wtedy kasztan pękł z takim hukiem, że popiół rozsypał się na wszystkie strony. Zanim przetarła oczy, z kubka wyleciała pszczoła i z brzękiem latała wokół jej głowy. Spod stolika zaś wyskoczyła trawa morska i oplotła jej łapy. Tłuczek natomiast narobił takiego hałasu, że przestraszona małpa uciekła tam, gdzie pieprz rośnie i od tamtej pory nikt jej w wiosce nie widział.

Źródło: Świat misyjny 2/2008

 
© 2008 - 2015 Parafia Niepokalanego Serca NMP w Domecku
powered by CodeStudio