Wyprawa po światło

Bajka z Ameryki Południowej.

 

Działo się to w bardzo dawnych czasach. Słońce i Księżyc mieszkali wówczas w niebie. Słońce zajmowało pałac złoty, a księżyc srebrny. Byli bardzo szczęśliwi. Każdy dzień rozpoczynali od zabawy, śpiewu i tańca. Nie mieli żadnych obowiązków. Wokół nich było jasno i kolorowo. Na ziemi zaś w tym czasie panowały ciemności, bo niebo zasnute było gęstymi chmurami. Wciąż też padał deszcz. Z przepełnionych jezior i rzek wylewała się woda. Ludzie więc osiedlali się w górach.

Mieszkańcy ziemi mieli wówczas dwóch wodzów. Pierwszy z nich - Pangala - był silny jak puma. Miał synka o imieniu Yeumen (odważny). Drugi wódz to Antu, człowiek zwany słońcem. Ten zaś posiadał córkę Lican (święty kamień). Dzieci dużo czasu spędzały razem. Każde z nich miało swoje ulubione zwierzątko - dziewczynka zajączka, chłopiec jelonka.

Pewnego razu jelonek zaginął. Pobiegł wąską ścieżką w górę i znikł w ciemnościach. Mijały dni, a on nie wracał. Chłopiec więc udał się na jego poszukiwania. Lican również z nim po szła. Wzięła ze sobą ukochanego zajączka. Mocno trzymała go w ramionach, a mimo to w pewnej chwili zwierzątko wyśliznęło się z jej objęć i skoczyło prosto w las. Dziewczynka rozpłakała się.

- Nie płacz. Będziemy dotąd szukać naszych zwierzątek, dopóki ich nie znajdziemy - pocieszał ją Yeumen.

- Masz rację, chodźmy wysoko w góry. Tam mieszka Księżyc. On na pewno nam pomoże - ożywiła się Lican.

Dzieci przez wiele długich godzin wspinały się na górę, a kiedy weszły na szczyt, po raz pierwszy w życiu zobaczyły błękit nieba.

- Jak tu pięknie! - powiedziała dziewczynka.

Chłopca również urzekła panująca wokół jasność. Dzieci bardzo uważnie rozglądały się wokół. Nagle, tuż przed nimi pojawiło się niezwykle światło, a po chwili nadszedł Księżyc.

- Ojej, znowu zaspałem! Słońce będzie na mnie złe - Księżyc jeszcze przecierał oczy.

- Witaj Księżycu! Czy możesz nam pomóc? - dzieci odezwały się nieśmiało.

- A kim jesteście?

- Jesteśmy z ziemi. Nawet nie wiesz, jak tam jest ciemno i zimno. Wszystko zalewa woda. A my szukamy naszych zaginionych zwierzątek. Czy mógłbyś zejść z nami na ziemię i trochę nam poświecić?

Dzieci długo jeszcze opowiadały o ziemi; że z braku światła giną rośliny i zwierzęta, a ludzie chorują. Księżyc posmutniał. Żal mu było ludzi.

- Chętnie bym wam pomógł, ale światło otrzymałem od Słońca, dlatego bez jego pozwolenia nie mogę nic zrobić.

- Posłuchaj, Księżycu, jeśli ofiarujesz ludziom trochę światła, to my oddamy ci nasze zwierzątka, kiedy tylko je odnajdziemy - zaproponowały dzieci.

Księżyc bardzo chciał coś zrobić dla ludzi, ale bał się, że Słońce będzie się na nich gniewać. W końcu jednak przystał na propozycję dzieci. Zszedł z nimi na ziemię. Wszędzie, gdzie się pojawiał, robiło się jasno. Wśród ludzi zapanowała radość.

W tym czasie Słońce szukało już swojego przyjaciela. Kiedy dowiedziało się, co zrobił, było bardzo złe. Natychmiast ruszyło jego śladami, rzucając po drodze gromami i błyskawicami, które rozdzierały niebo na części. Na ziemi zapanował strach.

- Pomocy! Pali się! - zewsząd dobiegały krzyki.

- Nie bójcie się, to Słońce się zbliża. Pewnie mnie szuka - uspokajał Księżyc i wyszedł Słońcu naprzeciw.

- Nareszcie cię znalazłem, przyjacielu. Wracaj ze mną na górę, do naszych pałaców - Słońce aż zajaśniało z radości na widok Księżyca.

- Nie zostawię ludzi bez światła. Zobacz, jak jest im źle. Wszędzie zimno i mokro. Wszyscy są smutni i chorzy. Nawet kwiaty nie chcą tu rosnąć. Zróbmy coś dla nich, bo już nigdy nie będziemy szczęśliwi.

- Dobrze - odpowiedziało Słońce. - Zrobimy tak: ty będziesz im świecił nocą, a ja w dzień, ale co jakiś czas musi my znaleźć trochę czasu dla siebie.

I tak się stało. Od tamtej pory Słońce daje ludziom światło i ciepło w dzień, a Księżyc rozjaśnia mroki nocy i przynosi ochłodę. A gdy na ziemi jest dzień pochmurny, to znaczy, że przyjaciele spędzają czas razem.

Jeśli chcesz wiedzieć, czy dzieci odnalazły swoje zwierzątka i dotrzymały obietnicy, spójrz nocą na Księżyc. Przypatrz się dobrze jego tarczy. Może zobaczysz na niej dwie maleńkie postaci jelonka i zajączka...

 

Oprac. Elżbieta Bralewska

Źródło: Świat misyjny 6/2003

 
© 2008 - 2015 Parafia Niepokalanego Serca NMP w Domecku
powered by CodeStudio